niedziela, 2 listopada 2014

WARTO WIEDZIEĆ - MORSKI POGRZEB



Dzisiejszy wpis związany jest z miesiącem, który właśnie się rozpoczął.

Listopad.

Miesiąc smutku, zadumy i wspomnień. Miesiąc związany z tym, co wszystkich nas kiedyś spotka – ze śmiercią.

Temat śmierci, żałoby nie jest obcy ludziom morza. Ludzie na morzu giną w różnych sytuacjach. Warto, więc tej tematyce poświęcić kilka chwil.

Wyjątkowe jest to, że na morzu nie ma mogił. Morze często pochłania wszystko – statek, marynarzy. Czasami tylko wystające maszty przypominają o ludzkiej tragedii. Bywa i tak, że nawet trudno ustalić miejsce zatonięcia okrętu. 

źródło: portalmarynarski.pl


Od momentu, kiedy ludzie zaczęli pływać po morzach i oceanach, z tematyką śmierci zaczęły wiązać się najróżniejsze obyczaje. 

Na dawnych okrętach unikano określeń typu: zatopić, pójść na dno, utonąć. Tak powstały zwroty: odpłynąć do Hilo, odejść na wieczną wachtę, zbuchtować linę.

Marynarza, który umarł na statku należało szybko pochować, bo jak mówią angielscy marynarze, statek nie lubi, jak się go zamienia na mary. 

Morski pogrzeb odznaczał się wielką prostotą. Ciało było zaszywane w płótno i układane na desce. Po krótkiej modlitwie rozlegało się uderzenie w dzwon i ciało zsuwane było do morza.
Najczęściej odbywało się to w wielkiej ciszy. Czasami obrzędowi towarzyszyła jakaś pieśń żałobna. Istnieje wiele szant, które nawiązują do tych tragicznych momentów życia na morzu. 

Przykładem morze być szanta „Odpłynął Tom do Hilo”. Oto jej słowa:

1.    Odpłynął Tom, zostałem sam.
- Odpłynął Tom do Hilo.
I ja kiedyś dotrę tam.
- Odpłynął Tom do Hilo.

Ref.: Do Hilo, gdzieś hen, daleko stąd.
Co zrobić mam?
Odpłynął Tom do Hilo.

2. Odszedł Tom, hen, w siną dal.
Zabrał śmiech, zostawił żal.

3. Odszedł Tom, gdzie cierpień kres.
Pan go wziął z padołu łez.

4. Odpłynął Tom, porzucił nas.
Na każdego przyjdzie czas.


Inaczej pogrzeb wyglądał u wikingów. Nawet, gdy wódz zmarł na lądzie, musiał być pochowany w morzu. Wybierano wówczas najwspanialszą łódź, wkładano do niej broń i osobiste rzeczy zmarłego. Podpalano łódź i w taki sposób odbywał się pochówek.

źródło:wikingowie-serial.bl.ee


Wkrótce po śmierci marynarza, odbywała się licytacja jego rzeczy. Dowódca statku nie miał wówczas problemu z przechowywaniem rzeczy po zmarłym. Dawni marynarze wzbraniali się przed wkładaniem odzieży po zmarłym – obawiali się wielkiego nieszczęścia.

Na lądzie na cmentarz zanosimy kwiaty. Podobnie jest z morskimi grobami. Tam, gdzie miały miejsce tragedie; tam, gdzie spoczywają ofiary katastrof – tam padają kwiaty.

źródło: interia.pl


Każdego roku, dokładnie 15 kwietnia specjalny patrol opuszcza na wodę ogromny wieniec, aby upamiętnić ofiary „Titanica”.

Śmierć na morzu przeraża wszystkich. Chodzi o jej gwałtowność, ale i o samotność stojących w obliczu śmierci.

Bardzo trafnie ujął to Richard Dana:, „Kiedy człowiek umiera na lądzie, jego ciało zostaje. Żegnają go przyjaciele, rodzina. Jest pogrzeb, mogiła, nagrobek. Bardzo często najbliżsi są przygotowani na śmierć drogiej osoby. A w morzu człowiek jest blisko, stoi obok, słychać jego głos i nagle już go nie ma. I nic prócz pustki nie mówi o tym, że odszedł. Zdarzenie to jest równie gwałtowne, co niepojęte i przerażające”.


W naszych listopadowych wspomnieniach pamiętajmy o tych, co nie powrócili z morza.

źródło: foto.kolobrzeg.pl





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz